You are currently viewing Dlaczego masz pełną szafę, a i tak nie masz się w co ubrać?

Otwierasz szafę. Ubrania wiszą jedno na drugim, półki są pełne, część rzeczy ledwo mieści się w szufladach. Teoretycznie wybór jest ogromny.

A jednak rano pojawia się dobrze znane: „Nie mam się w co ubrać.” Nie musi to oznaczać, że potrzebujesz nowych ubrań, możesz wcale nie mieć ich zbyt mało. Problemem może być natomiast to, co właściwie znajduje się w Twojej szafie i czy te rzeczy potrafią ze sobą współpracować.

Pełna szafa nie oznacza funkcjonalnej szafy

Liczba ubrań nie przekłada się automatycznie na liczbę stylizacji. Możesz mieć 15 sukienek, ale jeśli większość nadaje się na okazje, które zdarzają się dwa razy w roku, nie rozwiązują one problemu codziennego ubierania się. Możesz mieć 20 bluzek, ale jeśli żadna nie pasuje do spodni i spódnic, które rzeczywiście nosisz, nadal będziesz sięgać po te same trzy.

Czasem spotykam się z mylnym przekonaniem, że stylistki muszą mieć gigantyczną garderobę wypchana po brzegi. Zdradzę ci, że moja szafa wcale nie jest duża. Mam jeden zabytkowy mebel po babci w którym mieszczą się wszystkie moja ubrania. I co najważniejsze, wszystkie one są w użytkowaniu.

Masz ubrania, ale nie masz zestawów

Kiedy rozmawiam z klientkami często okazuje się, że przyczyną problemu może być kupowanie pojedynczych ubrań. Widzisz fajną spódnicę, kupujesz. Podoba ci się marynarka, ląduje w koszyku. Bluzka fajnie leży, więc idziesz z nią do kasy. 

Każda z tych rzeczy może być naprawdę udanym zakupem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy po powrocie do domu okazuje się, że:

  • do spódnicy nie masz odpowiednich butów,
  • pod marynarkę pasuje właściwie tylko jeden top,
  • bluzka wymaga konkretnego stanika,
  • spodnie wyglądają dobrze tylko z jednym fasonem góry,
  • a sukienka czeka na „jakąś okazję”.

W efekcie masz dużo pojedynczych ubrań, ale niewiele gotowych połączeń.

ZAPAMIĘTAJ: Dobrze działająca szafa nie jest kolekcją ładnych rzeczy. Jest systemem elementów, które można ze sobą łączyć.

 

Twoja szafa może być pełna ubrań dla innej wersji ciebie

To bardzo częsty problem, o którym rzadko myślimy podczas zakupów. W szafie potrafią funkcjonować jednocześnie ubrania na czas “kiedy schudniesz” i te które założysz, gdy w końcu zaczniesz częściej chodzić na eleganckie kolacje. Będą też te, które super wyglądają ze szpilkami, których nie nosisz i te, które musiałaś nosić w poprzedniej pracy. Tyle że rano ubiera się dzisiejsza ty. Szafa musi za tobą nadążać i cię wspierać. Jeśli większość garderoby jest dopasowana do życia, którego już nie prowadzisz albo nigdy tak naprawdę nie prowadziłaś, nic dziwnego, że mimo pełnej szafy trudno znaleźć odpowiedni zestaw.

Szafa powinna przede wszystkim obsługiwać twoją rzeczywistość: pracę, sposób spędzania wolnego czasu, pogodę, codzienne obowiązki, okazje, które faktycznie pojawiają się w Twoim kalendarzu.

Kupujesz to, co Ci się podoba, zamiast tego, czego potrzebujesz

O kupowaniu rzeczy które nam się podobają a których potem nie nosimy pisałam niedawno post na Instagramie. Możesz uwielbiać marynarki i dlatego mieć ich osiem. Możesz mieć słabość do wzorzystych sukienek, ciekawych koszul albo kolorowych butów. Tylko że dziewiąta marynarka nie rozwiąże problemu, jeśli brakuje ci wygodnych spodni na co dzień a kolejna sukienka nie pomoże, jeśli największym wyzwaniem jest ubranie się do pracy ( do której rzadko nosisz sukienki;) . To nie tajemnica, że zakupy bardzo często wynikają z impulsu  który krzyczy „podoba mi się”. Jednak funkcjonalna garderoba wymaga jeszcze jednego pytania: „Czy tego właśnie potrzebuje moja szafa?”

Masz za dużo rzeczy, których właściwie nie nosisz

Pełna szafa daje złudzenie dużego wyboru. W rzeczywistości część jej zawartości może być całkowicie wyłączona z użytkowania. Ubrania są za małe albo za duże. Coś gryzie, uwiera lub ciągle się podciąga. W czymś nie czujesz się dobrze. Coś wymaga prasowania, którego nie znosisz. Inna rzecz od dwóch lat czeka na poprawkę u krawcowej.

Są też ubrania, których nie wyrzucasz, bo (i tu autentyczne teksty moich klientek:

“przecież jest dobre”

„zapłaciłam za to majątek”,

„prawie ich nie nosiłam”,

„może jeszcze kiedyś się przydadzą”

„to prezent od teściowej

Formalnie znajdują się więc w twojej garderobie, ale praktycznie nie są częścią twojej szafy użytkowej. Jeżeli masz 100 rzeczy, ale regularnie korzystasz z 25, to właśnie te 25 rzeczy tworzy twoją prawdziwą garderobę.

Nie wiesz już, co właściwie masz

Im więcej rzeczy, tym trudniej nad nimi zapanować. Bluzki chowają się pod innymi bluzkami. Spodnie wiszą po kilka na jednym wieszaku. Na dnie szafy znajdują się rzeczy, o których istnieniu przypominasz sobie raz na pół roku. A skoro nie pamiętasz, że coś masz, nie wykorzystujesz tego podczas tworzenia stylizacji. I wtedy łatwo wpaść w kolejną pułapkę: kupowanie rzeczy podobnych do tych, które już posiadasz. Po prostu nie masz już pełnego obrazu własnej garderoby.

Nie masz problemu z ubraniami. Masz problem z decyzjami

Duży wybór wcale nie zawsze ułatwia życie, wręcz przeciwnie. Kiedy rano widzisz kilkadziesiąt możliwości, zaczynasz analizować, rozkminiać, sprawdzać, co z czym a może jednak inaczej. Po kilku minutach masz dość i zakładasz dokładnie ten zestaw, który nosiłaś kilka dni wcześniej. Brzmi znajomo? 

Brakuje Ci „nudnych” ubrań

Często podczas zakupów największą uwagę przyciągają rzeczy charakterystyczne: ciekawy fason, mocny kolor, nietypowy wzór, piękne zdobienie. Tymczasem garderobę bardzo często ratują rzeczy znacznie mniej ekscytujące. Prosty top pod marynarkę, dobrze leżące spodnie, buty pasujące do większości codziennych zestawów. To właśnie takie elementy stają się łącznikami między bardziej charakterystycznymi ubraniami. Nie oznacza to, że szafa ma być nudna, beżowa i zbudowana wyłącznie z „basiców”. Chodzi o proporcje. Jeżeli wszystkie ubrania w szafie grają pierwsze skrzypce, trudno stworzyć z nich orkiestrę.

A może po prostu nie znasz jeszcze swojej szafy?

Zanim więc podczas kolejnego kryzysu pod tytułem „nie mam się w co ubrać” otworzysz aplikację ulubionego sklepu, spróbuj zrobić coś innego. Przyjrzyj się temu co już masz i nie pytaj siebie czego brakuje. Zadaj sobie takie pytania:

  • Co naprawdę noszę?
  • Które rzeczy najłatwiej mi ze sobą łączyć?
  • Które ubrania ciągle omijam i dlaczego?
  • Jakich elementów mam zdecydowanie za dużo?
  • Co rzeczywiście utrudnia mi tworzenie zestawów?

Ostatecznie może się okazać, że nie potrzebujesz wymiany garderoby i 10 nowych ciuchów. Może wystarczą tylko dwa drobne dodatki. Albo w ogóle nie trzeba niczego kupować tylko nauczyć się korzystać z tego co już masz.

Dobra szafa nie musi być mała.

Nie istnieje jedna idealna liczba ubrań, którą powinna mieć każda kobieta. Nie każdy potrzebuje też szafy kapsułowej składającej się z kilkudziesięciu perfekcyjnie dobranych elementów. Jedna osoba będzie szczęśliwa z bardzo małą garderobą, inna będzie potrzebowała znacznie większej. Problemem nie jest to czy masz dużo czy mało ubrań. Powinnaś mieć ich tyle ile potrzebujesz żeby codziennie spokojnie i sprawnie funkcjonować w twoich codziennych sytuacjach. Twoja szafa i ubrania w niej zgromadzone powinny ci pomagać. Jeżeli szafa jest pełna, a ty regularnie stoisz przed nią z poczuciem, że nie masz się w co ubrać, być może nie potrzebujesz większej szafy. Kolejne przypadkowe ubranie kupione podczas spaceru po centrum handlowym tym bardziej nie rozwiąże twojego problemu. To czego ci potrzeba to instrukcja obsługi szafy.