Pełna szafa, ale brak efektu — skąd bierze się chaos w garderobie
Są takie momenty podczas mojej pracy, kiedy wszystko wyjaśnia się bardzo szybko. Klientka stoi przede mną i mówi: „Ja mam dużo ubrań, tylko nie wiem, co z nimi zrobić.”
Zaczynamy więc wyciągać rzeczy. Pierwsza wpada mi w ręce bluzka. Słyszę, że została kupion rok temu na wakacjach, była fajna, ładnie wyglądała na wieszaku w tym sklepiku przy promenadzie. Ale jakoś od czasu gdy została wypakowana z walizki, nie została założona… ani razu. Kolejne są długie spodnie. Klientka tłumaczy, że może je nosić tylko do jednych butów (z tylko sobie znanego powodu), a te zaczęły ją obcierać, więc i spodnie poszły w odstawkę. Sięgam więc po sukienkę i słyszę moje ulubione “a nie, ona jest na specjalne okazje”.
Po kilkunastu minutach nie rozmawiamy już o ubraniach. Rozmawiamy o tym, że rano szkoda czasu na kombinowanie, że część rzeczy drażni, ale „jeszcze mogą być” oraz o tym, że trudno się czegoś pozbyć, bo było drogie albo może się przyda “kiedyś”.
I to jest ten moment, którego nie widać na Instagramie. Podczas mojej pracy nie ma spektakularnych „przed i po” w mgnieniu oka. Zazwyczaj to bardziej rozbudowany proces, w którym kobiety nie tylko zmieniają swoją garderobę, ale przede wszystkim swoje podejście do ubrań i do siebie w tych ubraniach. Często klientki opowiadają mi, że widzą, że czegoś nie noszą już od dawna, ale mimo wszystko nie potrafią oddać danej rzeczy. To wtedy najlepiej widać, że problem wcale nie dotyczy ubrania, tylko nastawienia i wewnętrznych przekonań.
Dlaczego kupujemy ubrania, których później nie nosimy
Zakupy ze stylistką – z zewnątrz to wygląda jak przyjemny dzień: przymierzanie, nowe rzeczy, inspiracje. W praktyce bardzo szybko wychodzą kwestie, które wcześniej były niewidoczne. Jest to przede wszystkim niepewność. Pojawiają się pytania, które wynikają z tego, że kobiety które się ze mną kontaktują, tak naprawdę nigdy nie miały okazji i przestrzeni na to aby zastanowić się nad tym jak chciałyby wyglądać: “Gdzie mogłabym to założyć”, “czy to do mnie pasuje?”, “Nie wyglądam w tym dziwnie”? “Czy to mnie pogrubia?”. Te wszystkie pytania mają w sobie mocny ładunek wątpliwości.
I to są momenty, w których moja praca naprawdę się zaczyna. Bo nie chodzi o to, czy coś jest ładne, ani tym bardziej czy jest modne. Chodzi o to czy osoba, które będzie to nosić jest w stanie w tym wyjść z domu i nie myśleć o tym przez cały dzień czując się przy tym świetnie we własnej skórze. Z zewnątrz wygląda to jak praca z ubraniami. W środku to jest praca z decyzjami, przyzwyczajeniami i tym, jak ktoś chce, albo nie chce siebie widzieć.
Dlaczego „nie mam się w co ubrać” to nie jest prawdziwy problem
Szafy są pełne, czasem aż za bardzo. Ale to nie są ubrania, które współpracują z życiem właścicielki, ani nawet ze sobą nawzajem. To raczej zbiór przypadkowych zakupów, często robionych pod wpływem chwili, nierzadko okraszonych hasłem “bo była okazja/wyprzedaż/wpisz dowolne”. Z mojego doświadczenia wynika, że problemem prawie nigdy nie jest brak wyboru i brak opcji w szafie, tylko brak umiejętności podejmowania dobrych decyzji, nawet jeszcze przed rozpoczęciem zakupów. Wiele z moich klientek, gdy idą na zakupy samodzielnie, robi je z niewłaściwych powodów, czasem w desperacji, często w pośpiechu i w poczucie irytacji. Z tego nigdy nie może wyjść nic dobrego. Kupuje wtedy rzeczy, które są ładne, ale zupełnie nie jej, tylko dlatego, że spełniają trendy, ale nie przystają do jej życia.
Ubrania jako „tymczasowe rozwiązanie” — cichy problem wielu szaf
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi. Kupujemy, zakładamy raz, odkładamy, czasem oddajemy, częściej jednak zapominamy. Taki jest niestety najczęstszy los rzeczy, które trafiają do naszych szaf. Trafiają tam tylko na chwilę.
Trochę tak, jakby decyzje zakupowe nie były tak naprawdę decyzjami — tylko testowaniem kolejnych trendów, krojów, kolorów, bez planu, za to w chaosie. Testy są fajne o ile mają datę końcową. W pewnym momencie powinnaś zacząć być konsekwentna.
Zobacz koniecznie mój post o tym jak przygotować szafę na czas zmiany wagi
Najtrudniejsze decyzje nie dotyczą ubrań
Najtrudniejsze pytania, jakie padają podczas mojej pracy, nie brzmią “czy to pasuje?” ani “czy to jest modne?”. Najtrudniejsze pytania zadaję ja gdy chcę od moich klientek dowiedzieć się, jak chcą wyglądać, czego od swojego ubrania oczekują, do czego jest im ono potrzebne, co chcą nim osiągnąć. To wymaga zastanowienia i uwierzcie mi, że często zapada wtedy cisza, nie powiem, że niezręczna, ale cisza. Jednak zmiana której oczekujesz zaczyna się właśnie wtedy gdy na te pytania odpowiesz najszczerzej jak się da.
Jak podejmować decyzje modowe, żeby dobrze wyglądać
Możesz mieć najlepsze ubrania, najlepsze marki, płacić za nie bajońskie sumy, ale jeśli kupujesz bez refleksji, ignorujesz przy tym swoje potrzeby i co najgorsze próbujesz dopasować styl, do tego co widziałaś u jakiejś influencerki, zamiast do swojego życia i swoich potrzeb, to żadna stylizacja nie zadziała a ty nadal nie będziesz miała w co się ubrać.
Co zrobić, żeby twoja szafa w końcu była twoim sprzymierzeńcem
To jedna z częstszych sytuacji w mojej pracy.
Otwieramy szafę — ubrań jest dużo. Często są dobrej jakości, czasem nawet bardzo, przemyślane jako pojedyncze rzeczy. A mimo to po chwili widać, że wybór jest pozorny. Sukienka jest „na specjalną okazję”, która zdarza się kilka razy w roku. Spodnie pasują tylko do jednego zestawu. Kilka rzeczy jest nowych, ale już budzą wątpliwości. I zamiast swobody pojawiają się ograniczenia. Jedno pasuje tylko do konkretnej rzeczy i inne tylko na konkretny dzień, jeszcze inne czeka na lepsze samopoczucie. W efekcie nie ma realnych opcji, tylko kombinowanie. Z zewnątrz to wygląda jak duża garderoba.
W praktyce — jak kilka pewnych zestawów i reszta, której trudno użyć.
Jak chcesz rozwiązać raz na zawsze problem z codzienna stylizacją, nie chcesz ciągle zastanawiać się nad tym co i jak ze sobą łączyć zdecydowanie pomoc stylistki jest tym czego potrzebujesz. Napisz do mnie przez formularz kontaktowy
lub zajrzyj do mojego sklepu gdzie łatwo zarezerwujesz usługę od ręki
